Kategorie: Wszystkie | Biblioteka | Finanse | Podsumowania | Życie
RSS
środa, 16 października 2013

Od dziś blog przeniesiony na:

zycieprojekt.pl

zapraszam bardzo serdecznie!

wtorek, 15 października 2013

fot by Daniela Hartman

Jak to kto? Media. W tym miejscu możesz skończyć czytanie, temat wyczerpany. No dobra tak łatwo się nie da. Do napisania tego wpisu zainspirowała mnie reklama w radiu i dziś to właśnie reklamom dostanie się najbardziej. Chociaż zainspirowała to za dużo powiedziane, pójdę więc w kolokwializm.

Mocno mnie wkurwiła.

Reklama dotyczyła usługi internetowej, nazwy operatora nie pamiętam, nie jest ona ważna. Ważny jest natomiast jakiś durny Dyzio Marzyciel, rozanielonym głosem opisujący, jak powinno wyglądać jego idealne życie. Skwitował to jednym zdaniem:

"Tylko bym komentował i lajkował."

I już. Dobrze, że chociaż komentować mu się chce, jest już spora grupa osób, które nie widzą nic poza przyciskiem lubiemto. Jak to się stało i kiedy to się stało, że zewsząd zalewani jesteśmy sloganami w stylu nic nie rób, siedź i gnij w fotelu? A głosy ludzi namawiających do ruszenia czterech liter, zrobienia czegoś z upływającym życiem są skutecznie zagłuszane. Idealne życie to rodzinka mama, tata, dwójka dzieci spędzająca wieczór przed telewizorem, laptopem, smartfonem. Konsumuj wykreowaną przez media rzeczywistość, lajkuj i zamknij ryj.

Propos rodziny przypomniała mi się inna reklama z niejakim Tomkiem Kotem. Pominę tu fakt, że utalentowany aktor robi z siebie debila doskonałego zamiast grać w filmach (btw kiedyś napiszę jak umarła moja miłość do X muzy). Idealne życie? Oto przepis: razem z żoną siedzimy na kanapie i oglądamy Kiepskich. Sam kurwa jesteś kiepski. Siedzimy, oglądamy, lajkujemy, żremy, sramy... Doprawdy egzystencja idealna.

Jest taki film animowany (nienawidzę gdy ktoś używa określenia bajka) pt Wall-e. Ckliwa rzecz o małym robociku ratującym świat czy doś w ten deseń, mniejsza o to. W filmie tym zawarta jest trafna a zarazem przerażająca satyra na przyszłość całego gatunku ludzkiego. Otóż prawdopodobnie staniemy się spasionymi, tępymi świniami nie ruszającymi się z foteli, umysłowo istniejącymi tylko w świecie wirtualnym. Chciałbym tylko, żeby nie stało się to za mojego życia.

Tym wpisem na własne życzenie zepsułem sobie nastrój na cały dzień.

poniedziałek, 14 października 2013

fot by Hades2k

Eeeech, tak patrzę na tytuł wpisu, który właśnie popełniam i zastanawiam się... kiedy w końcu zacznę pisać coś odkrywczego? No nic może ten czas nadejdzie niebawem.

Kiedy jest się tak nieogarniętym człowiekiem jak ja każda zmiana na lepsze jest warta opisania. Zatem zacząłem robić notatki z moich luźnych przemyśleń. Kupiłem fajny notes w twardej oprawie, elegancki, że och i ach. I notuję to co mi przyjdzie do głowy. Póki co są to pomysły na wpisy, dotychczas jest ich około 20. Staram się go zawsze mieć przy sobie, nie jest to trudne bo spoczywa w mojej torbie na ramię (alternatywa dla plecaka, z którego ktoś mi kiedyś podpieprzył parę rzeczy).

Poza tym udało mi się podczas pewnej nudnej podróży autobusem rozpisać na części pierwsze moje nowe graficzne portfolio. Fajnie mieć poczucie, że nawet tak pozornie stracony czas staram się wykorzystywać na robienie czegokolwiek. To motywuje jeszcze bardziej. Inna sprawa wczoraj przysiadłem i zacząłem ten konkretny plan wprowadzać w życie.

Zabawne, że mi się to udaje, bo gdy próbowałem być studentem, moje notatki z wykładów były zabazgrane wszelkiego rodzaju pokręconymi rysunkami. Nigdy więcej do nich nie zaglądałem. Po co właściwie to robię? Bo najciekawsze pomysły przychodzą do głowy nagle, pod wpływem impulsu. I równie szybko z głowy potrafią uciec. A tak przynajmniej mam jakiś punkt zaczepienia jeśli chodzi o początki bycia systematycznym. Bo nigdy nie byłem przyznaję bez bicia.

Jeżeli masz jakieś fajne, niekoniecznie odkrywcze, sposoby na bycie systematycznym to za każdy pomysł będę bardzo dźwięczny.

fot by Will

Właśnie zamierzałem popełnić jeden z podstawowych błędów blogera i zaznaczyć, że są to moje sposoby na bycie bardziej pewnym siebie. Oczywiście, że moje a czyje kuźwa mają być? Bloga pisze się zawsze subiektywnie baranie jeden (to sam do siebie nie zwracaj uwagi, schizy takie).

No to jedziemy, generalnie problemem moim (jednym z wielu) zawsze był brak przekonania o swojej wyższości, o tym, że jestem w czymś lepszy niż inni. No dobra, nie jest tak, że tego przekonania nigdy nie było, ono gdzieś jest. Czasem wydostaje się na wolność, jest go mniej lub więcej, zazwyczaj to pierwsze. A ja chciałbym być twardzielem cały czas, a co!

Poniżej moje sześć punktów, które od jakiegoś czasu wprowadzam w życie, jeśli ktoś tak jak ja chce poeksperymentować, zapraszam i podziel się wynikami. Wg mnie te sposoby działają, z pewnością tematu nie wyczerpię i można by wykombinować więcej ale z moim intelektem, no wiesz...

1. Wstawaj prawą nogą - pisałem już wcześniej, że przestałem być potworem o poranku. Pyszna kawa, kanapki do pracy, dobra muza i można jakoś funkcjonować. Na tym polu jest mi bardzo ciężko, bo codziennie podczas wstawania gdzieś pojawia się myśl: a pierdolę pośpię jeszcze pół godziny... nie tędy droga, jak wyjdziesz z domu zaspany to tak minie ci cały dzień. Lepiej się wcześniej położyć.

2. Zadbaj o wygląd - staram się wyglądać tak, żebym samego siebie w lustrze nie przestraszył. Minęły już czasy gdy ubierałem się na czarno-czarno (chociaż nadal jest to dominujący kolor, trzeba zmienić), próbuję ubierać się schludnie i często się golić. Modny chyba już nigdy nie będę ale kto wie...

3. Bądź zawsze przygotowany - najlepiej na najgorsze. W stresujących sytuacjach zawsze staram się przygotować pod najczarniejszy rezultat, przeważnie jednak okazuje się, że nigdy nie jest aż tak źle. W skrajnych przypadkach kiedy życie naprawdę mocno kopnie cię w dupę przynajmniej będziesz przygotowany i gdzieś tam na zapleczu powinno znajdować się rozwiązanie.

4. Zmieniaj małe złe nawyki - małymi kroczkami, o tym jest ten blog i tego się trzymam. Ważne żeby cały czas do przodu. Mi udało się przezwyciężyć kilka drobnych i jeden cholernie trudny do zwalczenia nawyk palenia fajek. Potem można sobie powtarzać - dałem radę, kozak jestem.

5. Uśmiech się - serio to pomaga. Nie mówię tu, żeby rżeć nie wiadomo z czego ale samo pozytywne nastawienie w pracy, w szkole bardzo pomaga. Pisałem już o modzie na narzekanie - zmieniajmy te głupie trendy na przekór wszystkim narzekaczom i malkontentom. Nic tak nie poprawia humoru jak wkurwienie innych na widok naszego pozytywnego nastawienia.

6. Ucz się - nie, wcale nie polecam ci w tym miejscu rozpoczęcie lub broń boziu skończenie studiów. Ucz się sam, masz przecież główkę i dwie rączki prawda? Dzisiaj wiedza jest na wyciągnięcie ręki trzeba tylko po nią sięgnąć. Im więcej wiesz tym bardziej pewny siebie jesteś cholera zbyt oczywiste są te moje podpunkty chyba czas skończyć...

Jeżeli ktokolwiek widział, ktokolwiek wie coś o zaginionych poradach z tej listy to proszę niech je łapie i przykleja w komentarzach. Jak zwykle będę dźwięczny, rączki i nóżki całuję. I do roboty, jutro poniedziałek.

SMILE!

piątek, 11 października 2013

fot by Oberazzi

Dziś będę pisał o sobie.

Obecnie wśród popularnych blogerów, a nie ukrywam, że chcę takim być, panuje tendencja pisania pod własnym imieniem, nazwiskiem, zdjęciem i całą resztą dobrodziejstwa. Jest to fajna sprawa, sam kiedyś zamierzam umieścić pod swoim logo napis: Projekt: Życie by Marcin Takiataki. I zrobię to ale jeszcze nie teraz. Póki co nawet stronę na Fb założyłem z nowego konta niepowiązanego z moją tożsamością. Powód jest banalnie prosty a brzmi mniej więcej tak:

Nie wierzę w siebie aż tak bardzo.

W tym miejscu potencjalny czytelnik stwierdza, że takiego frajera nie warto czytać, mówi nara i szuka ciekawszego bloga. Trudno.

Jeżeli jednak zostałeś pozwól, że się wytłumaczę.

Piszę bloga o zmianach w życiu. Jeżeli moje życie byłoby idealne, jeżeli ja sam byłbym osobą bez skazy, geniuszem, złotym chłopcem to istnienie tego bloga nie miałoby sensu. Nie jestem taki. W myśl starego powiedzenia chcesz coś zmienić zacznij od siebie, najpierw postanowiłem zmienić swój byt zanim zacznę komukolwiek w czymkolwiek doradzać. Za rok, dwa (cel jeszcze nie sprecyzowany) chciałbym być przykładem dla osób, będących w sytuacji podobnej do mojej sprzed kilku miesięcy (otyłość, nałogi, długi, lenistwo, lista jest cholernie długa). Wierzę, że mi się uda, a kiedy to nastąpi zamierzam pisać pod swoim nazwiskiem. Miałem w życiu kilka sukcesów ale niestety nieco więcej porażek. Dlatego moja pewność siebie nieco spadła, nad tym też zamierzam rzetelnie pracować.

A właśnie, następny, niedzielny prawdopodobnie, wpis traktował będzie o podnoszeniu pewności siebie. Wdzięczny będę za jakiekolwiek uwagi i pomysły na ten temat.

Życzę udanego weekendu.

 

czwartek, 10 października 2013

fot by Matt Katzenberger

Poniżej przedstawiam zestawienie, które miałem napisać już jakiś czas temu, a które z jakichś powodów wiecznie odkładałem. W tym miejscu bardzo chciałbym poprosić moich ewentualnych czytelników o pomoc w aktualizacji tej listy. Generalnie chodzi mi o blogi, które w jakiś sposób dotyczą zmian w życiu i samorozwoju.

OK, no to lecimy, uprzedzam Ameryki nie odkrywam o czym świadczy pierwsza pozycja.

Kominek - mówiłem, że nie odkrywam co? Wiem, każdy tego faceta czyta i nie bez powodów. Nie ma o czym się rozpisywać, znasz - dobrze, nie znasz to wracaj czytać pudelka.

Jak oszczędzać pieniądze - Michał to absolutny ewenement, facet nie tylko rzeczowy i konsekwentny w tym co robi ale też szczery do bólu. I cholernie pozytywny w tym co robi. Na dzień dzisiejszy mój absolutny idol w blogosferze. Polecam również ciekawie rozwijający się podcast.

Subiektywnie o finansach - bardzo konkretny i pomocny w planowaniu chociażby zmiany banku. Fajnie się czyta, czasem można się załamać nad tym ile pułapek finansowych na człowieka czyha. Przymierzam się również do zakupienia książki autora tego bloga.

Kariera Rentiera - gdybym kilka lat temu miał łeb na karku tak jak autor tego bloga moje życie wyglądałoby dziś nieco inaczej finansowo i nie tylko. Man with a plan - tak w skrócie mogę go opisać.

Towar niezgodny z umową - o shopingu, promocjach i reklamacjach. Ciekawie napisana krytyka polskich realiów zakupowych.

PSD blog - z racji mojego zawodu polecam blog grafika o graficzeniu. Niestety nieaktualizowany od sierpnia.

Prywatna Rewolucja - dla odmiany blog pisany przez kobietę, tematyka podobna jak moja czyli zmiany na lepsze i zwycięstwo nad lenistwem.

Pozytywna kuchnia - bo kocham gotować a większość blogów kulinarnych jest zrobiona bez pomysłu. Polecam więc ten ciekawy wyjątek od reguły.

Mr Vintage - czytam ale (jeszcze?) nie stosuję się do rad Michała. Modny nigdy nie byłem i być może nie będę chociaż moja narzeczona ucieszyłaby się bardzo. Póki co traktuję to jako ciekawostkę.

Hm, i to tyle póki co. Skromne zestawienie ale są to blogi, na które zaglądam regularnie przynajmniej raz na dwa dni. Uważam, że treści są ciekawe i co ważne - rozwojowe.

Bardzo proszę o pomoc w uzupełnieniu tej listy. Przypominam, że tematyka musi być chociażby luźno związana z życiem, rozwojem, pomysłem na siebie lub finansami.

Dziękuję z góry za każdy komentarz, zapraszam do pokochania mojego fanpage'a.

środa, 09 października 2013

fot by Sudipto Sarkar

W dolną część ciała czyli tam gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę.

Jeżeli do tej pory brakowało mi wystarczającej pewności czy dobrze zrobiłem zrywając z nałogiem, nasz przeinteligentny minister finansów załatwił to z nawiązką. Niech mi ręka uschnie i ozór odpadnie jeżeli po nowym roku zapalę kolejnego papierosa. Owszem przed końcem obecnego dopuszczam taką możliwość. Jestem człowiekiem z natury słabym i podatnym na pokusy. Nie ma co się wstydzić swoich słabości. Ale paczki już nigdy nie kupię, tego jestem całkowicie pewny.

Wyobrażacie sobie płacić codziennie do państwowej kasy 14 zł za papierosy? Ja odmawiam.

A tyle właśnie po wprowadzeniu nowego podatku będzie kosztowała paczuszka. Z pewnością wzrośnie też cena czarnorynkowa. Po co to komu? I tak zabierają nam tyle forsy, w zamian dając groszowe emerytury. Chrońmy więc własne zdrowie i własną kieszeń.

Kilka tygodni temu napisałem oszczędny w słowach wpis jak udało mi się rzucić palenie. Chciałbym tę myśl rozwinąć ponieważ coraz silniejsze jest moje przekonanie, że papierosy to jeden z największych błędów mojego życia i gdybym ich nie odstawił, skończyłbym jak lump. A zatem przejdźmy do podpunktów:

1. Znajdź swoją motywację! Moją były przede wszystkim finanse i długi, w które wpadłem.

2. Przeczytaj książkę Allena Carra "Łatwy sposób na rzucenie palenia" - ten poradnik zmienił moje myślenie, bez tego nic by się nie udało.

3. Jeżeli lubisz placebo, kup leki bez nikotyny. Jeżeli nie jesteś podatny, albo nie masz wystarczającej motywacji - odpuść, szkoda kasy. Same leki nic nie załatwią.

4. Jeżeli mieszkasz z kimś kto pali rzucajcie razem. Albo domowników przekonasz albo przegrasz. Nie ma szansy na rzucenie gdy ktoś pali w tym samym pomieszczeniu.

5. Trzymaj się :)

To jest mój sposób. Nie jestem wyrocznią, autorytetem, geniuszem, ledwo magistrem. Mam swoje problemy, które rozwiązuję stopniowo. Ale rzuciłem. Ty tez nie nabijaj kieszeni nieudolnemu ministrowi.

Jak się coś podoba lub nie proszę o komentarz i zapraszam na fejsbuka.

wtorek, 08 października 2013

fot by Sean MacEntee

Przykładowa rozmowa jakich wiele:

-Cześć co słychać?
-A sam wiesz poniedziałek, zjebany jestem...
-No, mi też się nic nie chce.

Skąd ja to znam... Skąd Ty to znasz? Wszyscy znamy nie ma się co oszukiwać. Jeszcze do niedawna sam tak właśnie witałem każdy nowy tydzień. Generalnie zauważam, że panuje jakaś moda na narzekanie na sam fakt, że jest poniedziałek. Z nosem zwieszonym na kwintę ruszamy się z łóżek, wsiadamy w samochody i autobusy, dowlekamy się do pracy, szkoły i razem z naszymi znajomymi z tychże miejsc narzekamy. I nic nam się nie chce. Chcemy mieć wiecznie weekend i wiecznie wolne. Tak za nic.

Chcesz móc nic nie robić? Zapracuj na to!

Narzekanie jest "trendy". Tak się to chyba mówi chociaż obecnie kto wie. Ja nigdy nie podążałem świadomie za żadną modą, chyba tylko tą na palenie papierosów (nieaktualne na szczęście). Moje pytanie w jaki sposób w tak panującym trendzie mamy być produktywni? Jak osiągnąć sukces kiedy panuje powszechne przekonanie, że jest on poza zasięgiem, poniedziałki są be i ogólnie wszystko jest do dupy? Niestety nie ma się co oszukiwać, jeżeli nie urodziliśmy się w bogatej rodzinie nie osiągniemy czegoś robiąc nic! Wolisz więc narzekać, podążać za plebsem czy wziąć się w garść, robić coś i przestać narzekać? Ja swoją odpowiedź już znam.

Na koniec mała dygresja. Często (chyba za często) narzekam na swojego szefa. Że wydziwia, że się czepia, że za dużo ma dziwnych pomysłów. Ale fakt jest taki, że on na swoją przyszłość już zapracował, on może sobie pozwolić na tydzień urlopu cholera wie gdzie, może w każdej chwili przekazać firmę młodszym od siebie i żyć jak chce. I to grubo przed wiekiem emerytalnym.

Jeżeli wpis się podobał, skłonił do myślenia proszę o komentarz i zapraszam na fanpage bloga. Dziękuję za uwagę.

piątek, 04 października 2013

Pod koniec zeszłego tygodnia założyłem domenę pl a teraz po dłuższym namyśle i kilku próbach oraz błędach udało mi się zaprojektować własne logo. Oto ono:

Możecie je też zobaczyć na stronie tytułowej w nagłówku. Jestem z niego bardzo zadowolony.

Czym kierowałem się w trakcie projektowania? No cóż roślina jest symbolem życia nie ma co do tego wątpliwości. Zainspirowało mnie zdjęcie, którego użyłem podczas tworzenia ostatniej szaty graficznej bloga, była to mała roślinka wydostająca się na powierzchnię z niezbyt przyjaznego podłoża. Jest to dla mnie pewien symbol zmian w życiu, codziennej walki o przetrwanie. Na tej podstawie stworzyłem więc symbol rośliny, drzewka, whatewer, dość minimalistycznie to wyszło ale kocham minimalizm. Dotychczas uwielbiałem kolor czarny, może czas wydostać się z mroku i pójść w innym kierunku. Zatem logo zostaje. Bardzo bardzo proszę o konstruktywną krytykę na ten temat.

W zamierzeniu powstaje też fanpage na fejsie, muszę tylko ogarnąć jak wsadzić tutaj do niego wtyczkę. Jeżeli go zobaczycie to bardzo proszę o lajki.

Mam dziś dobry humor.

Edit:

Jest już fanpage! Zapraszam do lajkowania.

środa, 02 października 2013

fot by Doug88888

No właśnie. Nic więcej. I nie chodzi tu tylko o rysowanie, każdy z nas ma jakiś talent, zainteresowanie, hobby, które chcemy rozwijać i czasem nieśmiało myślimy, czy nie udałoby się tego pociągnąć nieco dalej. Zastanów się jakie masz zainteresowanie, co lubisz robić sam dla siebie? A teraz pomyśl ile osób na świecie robi to co Ty lubisz i dostaje za to konkretną kasę? Czemu uważasz, że Ty nie dasz rady?

Odpowiem na moim przykładzie. Rysowałem od zawsze, od kiedy pamiętam. Ilustracje do własnych książek, komiksy, karykatury itepe itede. Nigdy nie byłem zbytnio zniechęcany przez otoczenie, to przyznam. Ale też nigdy nie poszło to w drugą stronę, nikt nie zauważył we mnie żadnego potencjału. Rysujesz? Ok, ale bez przesady, weź się za naukę, ucz się tego co mówią w szkole. A co mówią w szkole? Nie uczą tam produktywności, zarządzania czasem, finansami... Zakuwaj na pamięć to co jest w książce i tyle. Dno i wodorosty.

Moim rodzicom nigdy nie przyszło do głowy żeby namawiać mnie chociażby na liceum plastyczne albo na jakieś kursy pozaszkolne. Nikt nigdy mi nie powiedział, że hej rozwijasz się, masz ciekawe pomysły, możesz mieć z tego jakiś pomysł na życie. Mój wujek uczy plastyki w szkole do kurwy nędzy! On też ani be ani me, nie nauczył mnie nigdy niczego poza tym jak być bucem. A propos plastyki czy jak to się teraz nazywa w szkołach... wyklejanie witrażyków z bibuły? Mazanie plasteliną po kartce papieru czy inne gówna? Serio? Tak chcecie rozwijać talenty młodych ludzi wy niedouczone ćwoki? Ech, szkoda słów...

Nikt nigdy mi nie powiedział, że mogę robić to co lubię i uczynić to moją pracą. Sam na to wpadłem. Sam to osiągnąłem. Mam wiele wad, popełniam błędy, moje życie jeszcze nie jest na takim poziomie jaki sobie założyłem, zmieniam się. Ale jedno pozostaje faktem: rysuję i dostaję za to pieniądze.

Jeżeli Tobie nikt nie powiedział, że masz potencjał, że się do czegoś nadajesz, to ja Ci to mówię! Możesz robić to co kochasz. I olej wszystkie negatywne komentarze. Idź i zacznij to robić!

Podzielcie się własnymi przykładami, będę wdzięczny za każdy komentarz.

 
1 , 2 , 3 , 4
  • Kontakt